Gdzie na kawę w Warszawie? 5 najlepszych kawiarni w Warszawie serwujących kawę na mleku migdałowym.

kawy2

Moja miłość do mleka migdałowego narodziła się (jak już wspominałam tu), gdy mieszkałam w Kanadzie, a późniejsza podróż po Stanach, tylko zapewniła mnie w przekonaniu, że mleko migdałowe w kawiarni powinno być normą. Gdy wróciłam do Warszawy to tak bardzo tęskniłam za kawą na moim ulubionym mleku, że  zaczęłam chodzić do kawiarni z własnym mlekiem migdałowym (tak wiem, nie jestem całkiem normalna ; ). Nie zawsze jednak było to możliwe – gdy odwiedzałam kawiarnię niedaleko domu to nie było to problemem, ale wożenie ze sobą mleka na drugi koniec miasta wydawało mi się (na szczęście) absurdalne. Zaczęłam więc szukać, namawiać i próbować. Z czasem nie tylko okrywałam coraz to nowsze kawiarnie, ale też mleko migdałowe zaczęło być dostępne w coraz większej ilości miejsc. Po roku wyklarowały się moje ulubione kawiarnie z mlekiem migdałowym, których jest 5! Nie we wszystkich z nich kawa jest perfekcyjna, niektóre nadrabiają przemiłą obsługą, czy przyjemną atmosferą. To mój osobisty ranking najlepszych miejsc na migdałową kawę w Warszawie. Pod rankingiem zamieściłam małą ściągawkę kawiarni, w których możecie napić się kawy na innym mleku roślinnym (ale nie sojowym).

Gdzie na kawę w Warszawie?

1. Cophi – po prostu na kawę.

O masz! Na tym miejscu miał znajdować się SAM, ale całkowitym przypadkiem, wracając z „W Gruncie Rzeczy”, odkryłam moje nowe niebo, a zaprowadził mnie do niego zapach świeżo mielonej kawy. Do tej pory myślałam, że zapachy wyczuwalne z ulicy są tylko możliwe w przypadku kebaba i innych fast foodów, jak się jednak okazało – także dobrą kawę da się wyczuć. Cophi na Hożej, jak to określiła moja znajoma, podchodzi do kawy bardzo na serio. To super małe miejsce jest przy okazji super przytulne. Miejsca jest mało, bo zaledwie jeden mały i jeden duży stolik, ale ani przez chwilę nie czułam się tutaj jak niechciany gość. Wręcz przeciwnie, zostałam poczęstowana ciasteczkami przez samego właściciela. A ten, Uri Wollner, z pochodzenia Izraelczyk, z wykształcenia lekarz, jest prawdziwym pasjonatem kawy, a przy okazji niezwykle ciepłym człowiekiem. Teraz czas na kawę. Wiecie czego nie lubię? Nie lubię gdy ktoś narzuca mi jej smak. Nie lubię nie posiadać wyboru. I w końcu, nie lubię płacić za kawę tyle co za lunch (poza jednym wyjątkiem, ale o nim póżniej). W Cophi rozumieją takich ludzi jak ja – smak kawy możecie wybrać sami, gdyż w 6-ciu młynkach znajduje się 6 różnych blendów. Cophi ma też swoją mieszankę, mocno paloną w 50% arabica i robusta. Do tego Cophi ma swoją własną palarnie kawy, dzięki czemu mogą komponować swoje własne blendy. Teraz najważniejsze – wybór mleka, który jest tutaj chyba największy w Warszawie (dajcie znać jeśli się mylę). Oprócz mleka migdałowego znajdziecie tu także mleko orzechowe, sojowe i kozie! Odnajdzie się tutaj prawdziwy smakosz – są do wyboru wszystkie najpopularniejsze sposoby alternatywnego parzenia kawy (na razie próbowałam tylko aeropressa), ala i dla wielbicieli kawy smakowej coś znajdzie – latte snikersowe, kardamonowe czy chałwowe. I to nie z byle jakim syropem, ale z prawdziwymi dodatkami (tak! z najprawdziwszą chałwą)! Cophi to idealne miejsce na szybką kawę po drodze do pracy (zazdroszczę wszystkim którzy pracują w okolicy ; )), ale też na spotkanie ze znajomą. Nie poczujecie się tu skrępowani pomimo ciasnoty, a obsługa bardzo chętnie pomoże w wyborze kawy. Jak na razie mój kawowy faworyt!

Gdzie na kawę w Warszawie?

2. SAM – na śniadanie z kawą.

Wspomniałam o jednym wyjątku kawy za które mogę zapłacić tyle co za lunch. Jest nim kawa z SAM’a, ale nie zrażajcie się i czytajcie dalej! SAM mieści się na Powiślu, niedaleko BUW’u. Jest to miejsce które odkryłam dawno temu, tak dawno, że nie pamiętam kiedy zawitałam tam po raz pierwszy ; ). Jest to miejsce, do którego przede wszystkim wpadam na pyszne, bezglutenowe śniadania, a te zawsze zjadam w towarzystwie kawy na mleku migdałowym. Mleko tutaj robią sami, dlatego też nie należy do najtańszych – do każdej kawy na tym mleku trzeba dopłacić 4 zł, ale warto! Szczególnie polecam latte i kawę mrożoną! Chociaż do śniadania najczęściej biorę cappuccino! Oprócz śniadań zjecie tu przeróżne ciacha, w tym zazwyczaj też te bezglutenowe, a są nimi: ciasto migdałowe, brownie i szarlotka. Wszystkie pyszne!

Gdzie na kawę w Warszawie?

3. Czuły Barbarzyńca – na słodką, deserową kawę z dobrą książką. Update: Kawiarnia została zlikwidowana.

Czuły Barbarzyńca to kawiarnia literacka Tomasza Brzozowskiego i pierwsza w Warszawie kawiarnio-księgarnia. Czuły, podobnie jak SAM, mieści się na Powiślu, niedaleko stacji metra „Centrum Nauki Kopernik”. Czułego odkryłam jakiś czas temu. Pamiętam, że nie miałam wtedy zamiaru niczego zamawiać. Wpadłam z ciekawości zobaczyć co w ofercie mają, a zostałam z miłości do mleka migdałowego. W Czułym mam swój ulubiony fotel i oczywiście, ulubioną kawę. Tutaj zawsze zamawiam Fellini, kawę w stylu latte, podawaną w wysokiej szklance, z dodatkiem amaretto i migdałów i to tę kawę Wam właśnie polecam! Jest nieziemska i zawsze gdy mam ochotę zgrzeszyć, robię to właśnie z nią. Jest idealnie słodka i idealnie migdałowa. Na deser w sam raz!

Kawa_Czuły_i_ksiazki2

4. Ambasada – na deser, na obiad, na śniadanie i na kawę.

Ambasada mieści się na Foksalu – w samym środku miasta, a jednak nigdzie nie poczujecie się tak bezpiecznie i spokojnie jak tutaj. Jest to idealne miejsce na małe conieco i kawkę, samemu lub z przyjaciółką. Miejsca jest tam wystarczająco, w szczególności latem, gdy otwarty jest ogródek. Ambasada to przede wszystkim restauracja z przepysznym, zdrowym jedzeniem, dlatego możecie się spokojnie zasiedzieć przy kawie – gdy zgłodniejecie z pomocą przyjdzie, na przykład, wegańska, raw kanapka (jest nieziemska!). Oprócz tego możecie zjeść tu też coś słodkiego – np. cytrusowy wegański sernik. To co urzekło mnie w tym miejscu chyba najbardziej, to fakt, że do kawy podawany jest ksylitol. Mam nadzieje, że doczekam dnia, gdy taka praktyka będzie, może nie normą, ale przynajmniej częstym zjawiskiem! Zapomniałam jeszcze dodać, że wszyscy są tu super serdeczni.

Ambasada_kawa_

5. Koty za Płoty – gdy trzeba popracować na mieście.

Koty mieszczą się na Mokotowskiej i są w bardzo kocim klimacie! Oprócz tego, w lecie, możecie wejść tu przez okno, co jest chyba dość rzadko spotykane w Warszawie :). Będę szczera, miałam z Kotami problem. Z jednej strony, to tutaj piłam jedno z lepszych cappuccino na mleku migdałowym, ale ostatnio piłam też jedno z gorszych. Postanowiłam jednak postąpić racjonalnie – dobrych kaw piłam tu wiele, a niedobrą tylko jedną. Stąd wysoka pozycja w rankingu, ale proszę Kotki za Płotki, jeśli zmieniliście kawę to jak najszybiej wróćcie do tej poprzedniej! Do kotów wpadam gdy mam ochotę popracować na mieście – miejsca jest tu sporo, internet śmiga bez zarzutów,  zazwyczaj jest dość spokojnie, a na dodatek całkiem sporo mają tu gniazdek! Jest też kącik dla „zapracowanego kota”, a przy nim ładowarki do telefonów. Przyznam, że jedna z nich kiedyś mnie uratowała ; ).

Oczywiście jest więcej miejsc oferujących mleko migdałowe do kawy, jednak to te powyższe mają w sobie „to coś” co spowodowało, że wracam do nich z myślą o kawie. Każde miejsce jest inne, ale każde na swój sposób wyjątkowe. Oprócz powyższych, kawę na mleku migdałowym dostaniecie też w Legal Cakes (bezcukrowa kawiarnia z wieloma opcjami bezglutenowymi) oraz w Niezłym Ziółku (też mają czasem bezglutenowe ciacha).

BONUS: INNE MLEKA, ale pyszna KAWA

Mam dla Was jeszcze propozycje miejsc, które nie znalazły się w rankingu. Kawiarnie te nie oferują mleka migdałowego, ale inne, bardzo fajne mleczka. Nie mogłam ich wziąć pod uwagę w rankingu, dlatego postanowiłam te miejscówki wyróżnić.

  • Relaks – na znakomitą kawę!

Na największą uwagę zasługuje Relaks na Puławskiej. I to ogromną uwagę! Czystego mleka migdałowego tam nie mają, ale jest jaglane, a dla tych co gluten tolerują – migdałowo-orkiszowe. Ja próbowałam kawy na mleku jaglanym, ale ponoć migdałowo-orkiszowa flat white jest tam obłędna! To jedna z miejscówek, którą naprawdę mogę polecić na doskonałą kawę. To kawiarnia z prawdziwego zdarzenia, gdzie kawa jest ponad wszystko. W tygodniu znajdziecie tam w większości ludzi zanurzonych w swoich laptopach – dobra kawa i WiFi sprawiają, że całkiem sporo osób postanawia tu popracować ; ).

Gdzie na kawę w Warszawie?

  • STOR – na kawę z ciachem i widokiem na Tamkę.

Oprócz Relaksu, polecam także STOR na Tamce. Oprócz mleka sojowego, do wyboru jest owsiane i ryżowe. Bardzo żałuję, że nie migdałowe, bo przyznam szczerze, że fanką owsianego nie jestem (plus, ma gluten). Ale może właśnie dzięki temu, że mleka migdałowego tu nie ma, sięgnięcie po kawę alternatywnie parzoną? STOR kusi dripami i chemex’ami. Znają się tutaj na kawie bardzo dobrze! A oprócz tego, mają coś słodkiego. Ja załapałam się na bezglutenowe i bezcukrowe brownie. Aha. Jest też super klimat. Miło się siedzi i patrzy na przemykające po Tamce samochody. Polecam!

Gdzie na kawę w Warszawie?

 

13 comments

  1. napój migdałowy

    Ramy prawne stosowania słowa „mleko” dokładnie określają przepisy z rozporządzenia Rady (EWG) nr 1898/87 „w sprawie ochrony oznaczeń stosowanych w obrocie mlekiem i przetworami mlecznymi mają na celu ochronę konsumenta oraz stworzenie niezakłócających konkurencji warunków dla przetworów mlecznych i produktów konkurujących z nimi w zakresie nazw produktów, etykietowania i reklamy”.

    A więc zgodnie z prawem nie istnieje coś takiego jak mleko migdałowe czy sojowe
    pozdrawiam i życzę dalszej owocnej edukacji

    1. Te ramy prawne odnoszą się do produktów w obrocie gospodarczym. Ot istnieje mleczne lobby i na rękę im ochrona znaku towarowego „mleko”. W języku potocznym na szczęście nie ma takich ograniczeń i możemy nazywać rzeczy jak nam się podoba dopóki wiadomo o co chodzi. Naturalne jest, że produkt, który ma by substytutem mleka zwierzęcego i posiada podobne cechy i przeznaczenie (białe, nadaje się do kawy, ma tłuszcze itp) nazywamy od towaru pierwotnego. Podobnie nazywamy bataty – słodkimi ziemniakami a zlepek białek roślinnych – burgerem wegańskim (itp.)

  2. No właśnie ….. wegański to burger a nie hamburger, więc może migdałowe to „leko” abo „eko” ? A tak poważnie, to nie przeszkadza mi nazywanie napoju migdałowego mlekiem. Wszyscy wiedzą o co chodzi. A jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to już mu nic nie pomoże. 🙂 Pięknie i dowcipnie napisane „reportaże” z kulinarnych podróży. Czytam z wielką przyjemnością i niecierpliwie czekam na następne. Pozdrawiam Autorkę

  3. Aaaa …. i jeszcze zapomniałam dodać, że zdjęcia są rewelacyjne 🙂

  4. Dziękujemy za uwzględnienie nas w rankingu, kawy nie zmieniliśmy więc może to po prostu słabszy dzień? poprawimy się 🙂 Zapraszamy na następne kawy, mamy świeży zapas mleka migdalowego, a i ksylitol też zwykle jest na stanie (na drabinie w osobnej cukiernicy)
    Pozdrawiamy, Koty

  5. Ja bym dorzuciła na bezową rozkosz Smaki Warszawy. Kawę mają dobrą, klimacik bardzo przyjemny, ale beza NUMER 1 w Warszawie. Tego miejsca nie można pominąć.

  6. Dla takiego kawosza jakim jestem ja to niezbędnik 🙂 Będę szukać jak wpadnę do stolicy 😉

  7. ja jako smakosz kopi luwak, która nie jest zbyt popularna, odwiedzam Cavę w Złotych Tarasach. Świetnie zrobiona, dla prawdziwych smakoszy, nigdy mnie nie zawiodła. To byłaby jedynka na mojej liście.

  8. […] Gdzie na kawę w Warszawie? 5 najlepszych kawiarni w Warszawie serwujących kawę na mleku migdałowym. […]

  9. Ja bym dorzuciła jeszcze kawiarnie Cava na Nowym Świecie. Średnio 2-3 razy w tygodniu odwiedzam zaglądam do Cava na śniadanko i kawkę. Obsługa bardzo miła, lokalik spokojny – można rano przy dobrym śniadanku i mocnej kawie porządnie się obudzić. Dla mnie super miejsce, nigdzie nie robią tak dobrej kawy jak tam! 🙂

    1. Małgosiu! Jak tylko wrócę z Barcelony to przejdę się do Cavy i z przyjemnością spróbuję ich kawy;). Bardzo dziękuję za Twoją sugestię!;)

  10. Likwidacja Czułego Barbarzyńcy to ogromna strata :/

    1. Zgadzam się :(. Też mi go brakuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.